czwartek, 20 grudnia 2012

Rick Riordan- Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy. Ostatni Olimpijczyk

  Percy Jackson. Wystarczą te dwa słowa, żebym zaczęła gadać jak wariatka, a na policzkach zakwitły mi rumieńce od zapału. Jeśli czytaliście moje wcześniejsze prace, to zapewne wiecie, jak ogromnymi uczuciami pałam do tej genialnej serii. Ten tom, nad czym jawnie ubolewam, jest ostatnim z całego cyklu.

  Młody syn Posejdona jak zwykle nas nie zawodzi - przygód jest coraz więcej.
Szykuje się wielkie starcie z ogromna armią tytana Kronosa. Dlatego Obóz Herosów przygotowuje się do tej wojny już od roku - zastawia pułapki, planuje strategię.Wiele się tam zmieniło - dużo boskich dzieci przeszło na stronę przeciwnika lub poległo w walce z nim.
Percy wraz  z przyjacielem z domu Hefajstosa, Beckendorfem podłożą materiały wybuchowe na statku pełnym potworów z wrogiej armii.
Nieletni bohater znowu będzie musiał stawić czoła przerażającej przepowiedni. Aby pokonać zło, zostanie zobligowany do zrozumienia jego przyczyn. Ponownie wejdzie do świata umarłych, a tam... dokona czegoś, co przyniesie nieoczekiwane skutki. Razem z przyjaciółmi stanie do walki w wielkiej bitwie o Manhattan. Po drugiej stronie będą najgroźniejsze stworzenia, jakie kiedykolwiek stąpały po Ziemi. Lecz... wśród zastępów  boskich potomków jest szpieg, który donosi przeciwnikom o wszystkich zamierzeniach obozowiczów i ich sprzymierzeńców. Młodociany heros koniecznie powinien wykryć, kto nim jest. Obrona Olimpu okaże się piekielnie trudnym i niebezpiecznym zadaniem. Decyzja syna Pana Mórz okaże się rozstrzygająca.
Ostateczne rozwiązanie.

  Uważam, że "Ostatni Olimpijczyk" jest fenomenalnym zakończeniem tej jakże doskonałej serii.
  Bohaterowie są prawdziwymi wzorami do naśladowania. Lojalni, waleczni, odważni i charyzmatyczni. Dzięki nim możemy zrozumieć, co  naprawdę znaczą słowa męstwo, odwaga i przyjaźń. Ale są także zabawni, nietuzinkowi i różnorodni. Naprawdę się z nimi zżyłam. Aż łza kręci się w oku na myśl, że muszę się z nimi rozstać.
  Książka została napisana przystępnym i przyjemnym dla czytelnika językiem. Jedyną trudnością okazały się dla mnie greckie nazwy i imiona - naprawdę można połamać sobie na nich język.
  Fabuła została świetnie rozplanowana, akcja toczy się w błyskawicznym tempie. Wciąga, oj wciąga. Trudno jest powiedzieć 'stop' i zamknąć tę książkę. Trzyma w napięciu, które wciąż rośnie. Autor sprawił, że sami przeżywamy to, co czuje główny bohater - na przykład strach, radość czy dumę. Wzrusza.
  Ta pozycja zmusza do refleksji nad ludzkimi potrzebami, emocjami i uczuciami. Dzięki niej zaczynamy rozważać nad sprawami moralności - przyczynami zdrady przyjaciół, łamania danej obietnicy.
Traktuje o zaufaniu do drugiej osoby i o tym, że każdy zasługuje na drugą szansę.
Mówi o smutku zrodzonym poprzez odrzucenie. Bo na odrzucenie nie zasługuje nikt. Każdy chce być docenianym przez innych, aby czuć się potrzebnym.
Zastanawiamy się nad tym, czy zemsta ma jakikolwiek sens. Uczy, że nie warto się mścić i czasem trzeba po prostu wybaczyć i zapomnieć.
Mówi o miłości rodziców i dzieci - bezinteresownej, bezgranicznej i najmocniejszej na świecie. Poczynamy rozumieć, jak jest silna, i jak wiele jesteśmy gotowi dla niej poświęcić.
Tłumaczy, żeby być dobrym dla innych, bo kiedy ich zabraknie możemy żałować, że czegoś im nie powiedzieliśmy, nie okazaliśmy lub nie zrobiliśmy.
Pod wpływem tej pozycji poczęłam rozważać nad istotą prawdziwego bohaterstwa.
Udowadnia nam, że zawsze warto mieć nadzieję. Nie ważne, jakby sytuacja wydawała się beznadziejna i patowa. Nie wolno porzucać nadziei.
A teraz to, co podoba mi się najbardziej - uczucie pomiędzy Annabeth a Percym. Są gotowi oddać za siebie życie, być rannym, aby drugiemu nic się nie stało. Ukazano ich trudną drogę do wspólnego szczęścia. Jestem bardzo uszczęśliwiona, że (nareszcie!) zostali parą.
  Panie i Panowie! Nimfy i Satyrowie! Potwory i Potworzyce!
Wszem i wobec obwieszczam kapitalny powrót zaginionego gdzieś w dwóch poprzednich częściach, świetnego i wyjątkowego HUMORU! Jeśli mnie znacie, to zapewne domyślacie się mojej dzikiej euforii z tego właśnie powodu. Cięty dowcip, sarkastyczne uwagi - to jest to, co w tym cyklu ubóstwiam!
  "Ostatni Olimpijczyk" to wyśmienita lektura naprawdę dla każdego. Nie ważne, czy jesteś miłośnikiem mitologii, czy trzymasz się z nią na bakier. To gratka dla Ciebie, niezależnie od tego, czy uwielbiasz literaturę fantasy, czy to Twoja pierwsza książka tego typu.
To pozycja obowiązkowa dla wszystkich, którzy kochają dobrą akcję i humor. Spodoba się każdemu, kto chce przeżyć magiczną, zabawną, wspaniałą i niezwykłą przygodę.

  Potwory, wyjątkowi bohaterowie, świetnie rozplanowana fabuła, doskonały dowcip, kapitalne zakończenie- a wszystko to zręcznie przeplecione złota nitką mitologii greckiej. Te czynniki sprawiają, że "Ostatni Olimpijczyk" to powieść perfekcyjna.
  Percy Jackson znalazł sobie cieplutkie miejsce w moim sercu, i wszystko wskazuje na to, że pozostanie tam bardzo długo. Stwierdzam, iż "Ostatni Olimpijczyk" jest spektakularnym zwieńczeniem całej serii "Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy". Aż szkoda się z nią żegnać.
Na pewno sięgnę po kolejne dzieła tego autora.

  To jedna z najlepszych książek, jakie dane mi było kiedykolwiek przeczytać - a uwierzcie mi, trochę już tego było. Wyjątkowa, magiczna, cudowna, inspirująca, genialna, zjawiskowa - to tylko niektóre z określeń, jakimi mogę opisać tę książkę. Nie, ja Was nie zachęcam. Ja rozkazuję Wam ją przeczytać!


"Luke cię kochał. Na samym końcu uświadomił sobie swój los. 
Myślę, że zrozumiał, dlaczego nie mogłeś mu pomóc.
Przypomniał sobie to, co było ważne"

(Percy Jackson)


OCENA: 10/10



6 komentarzy:

AmyColl pisze...

Moja koleżanka posiada wszystkie części i wkrótce zamierzam się do nich dobrać ;)

Karine Chatier pisze...

Nie zwlekaj, naprawdę warto!

GumcioBook pisze...

Muszę się w końcu zabrać za książki tego autora, bo już tyle dobrego się o nim nasłuchałam, że grzech przejść koło jego dzieł nawet na nie nie patrząc :)

Kasia So pisze...

Nie mogę się doczekać! Jak widzę ksiazki Riordana są rozszarpywane! :3

Ignorancja pisze...

Jeśli chodzi o Karine, to ja ją zaraziłam miłością do tego oto autora! Jesteśmy przyjaciółkami i uważam, że powinna już wierzyć w mój gust. Jak tylko jakaś książka będzie mi się podbała, niezwłocznie cię o tym powiadomię Karine!

Karine Chatier pisze...

Jak najbardziej się zgadzam :3
Z wielkim zapałem czytuję polecone przez Ciebie dzieła, Ignorancjo!