Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 10/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 10/10. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 kwietnia 2013

John Flanagan - Zwiadowcy. Płonący Most

1 komentarz:

Tytuł: Zwiadowcy. Płonący Most
Tytuł oryginału: The Burning Bridge
Autor: John Flanagan
Tłumaczenie: Stanisław Kroszczyński
Seria: Zwiadowcy
Tom: II
Język oryginału: angielski
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 301

  Wojna. Czyste zło. Źródło nieszczęść, plag, dramatów i strasznych wydarzeń. Zaburza wszystkie ludzkie potrzeby i pragnienia. Powód śmierci tysięcy, milionów ludzi. Dlaczego? Bo ktoś chce zdobyć władzę nad jakimś terenem, udowodnić swą siłę, wymusić coś na kimś innym.

  W królestwie Araluenu działania zbrojne trwają w najlepsze. Zapowiada się decydująca bitwa pomiędzy królem Duncanem, władca kraju a Morgarthem - zbuntowanym baronem, który od lat przebywał na wygnaniu. Miał mnóstwo czasu na zaplanowanie zemsty po porażce w poprzednim starciu z siłami Araluenu. W Górach Deszczu i Nocy trenował  potwory, które mają być jego wojownikami. Kwestią dni jest wdarcie się jego armii na teren państwa. Trójka wysłanników wyrusza do sąsiedniego kraju z prośbą o wsparcie w walce. Dwoje z nich to zwiadowcy - przedstawiciele "tajnych służb" monarchii. Ich zadaniem jest dowiadywanie się o zamiarach wroga i pilnowanie porządku w poszczególnych lennach kraju. Członkowie ekspedycji to nastoletni Will - uczeń Halta, bohatera wcześniejszej wojny z panem Gór Deszczu i Nocy oraz Gilan - były podopieczny Halta, bardzo zdolny i potrafiący posługiwać się mieczem, nietypową bronią dla zwiadowców. Ostatnim uczestnikiem wyprawy jest Horace, przyjaciel Willa i Uczeń Szkoły Rycerskiej. Ale kiedy docierają do Celtii... zastają coś nieoczekiwanego. W drodze powrotnej do domu odnajdują sekret Morgartha. To, co zrobią zaważy na wyniku bitwy i losach królestwa...

  W twórczości Flanagana zakochałam się już po przeczytaniu pierwszej strony tej serii. Zafascynowały mnie realia świata Zwiadowców i już po chwili zapragnęłam stać się jego częścią. Chciałabym uczyć się strzelania z łuku, maskowania się, tropienia i śledzenia, walki wręcz dwoma krótkimi nożami. A mym mistrzem winien był zostać Halt - jeden z najlepszych w tym fachu, wymagający od swych uczniów, kształcący najlepszych przedstawicieli tej profesji. 

  Każdy bohater ma swój charakter, jest wyjątkowy. Do Willa każdy może się porównać: spotkało go w życiu wiele nieszczęść, więc dzięki temu współczujemy mu i utożsamiamy się 
z nim. Jest dla nas także przykładem tego, jak powinniśmy się zachowywać: jest gotów poświęcić życie i przejść w niewolę, aby uratować tysiące ludzi w walce z Morgarthem. Kiedy grozi mu niebezpieczeństwo, prosi przyjaciół o to, aby oddalili się w bezpieczne miejsce, aby nie narażać nikogo poza sobą. Postępuje tez bardzo honorowo w życiu codziennym - potrafi oddać swą miskę kobiecie i cierpieć głód tak długo, dopóki swych potrzeb nie zaspokoi dama. Tak, dla mnie Will jest ideałem chłopaka. Znacie może kogoś takiego w prawdziwym świecie? Jeśli tak, to niech się ze mną skontaktuje. Będę wdzięczna.

  Książka została napisana przystępnym i łatwym językiem. Autor wprowadził także fachowe określenia na temat szermierki, łucznictwa oraz strategii wojennej. Dzięki temu bardziej wczuwamy się w  sytuacje opisywane w tym dziele. Te wyrażenia potęgują także wrażenie, iż powieść przenosi nas w czasie do epoki średniowiecza - czasów, w których te dziedziny 
kwitły.

  Fabuła toczy się bardzo wartko i nie sposób się od niej oderwać. Zaskakujące i bardzo nieprzewidywalne wydarzenia następują jedno po drugim. Autor czasami nie mówi  wszystkiego na temat pewnych osób, aby potem wyjawić nam ich sekrety w chwilach ogromnego napięcia. Flanagan idealnie rozplanował w tej książce każde zdanie. 

  Świat wykreowany przez autora jest obłędny i niesamowity. Rozgrywa się on jakby w czasach średniowiecza - nikt tu nigdy nie słyszał o wynalazkach współczesności. Nazwy państw kojarzą nam się z nazwami ludów żyjących w przeszłości lub obecnie w 'naszym' świecie - Skandia, Celtia czy Teutonia zamieszkiwana przez Skottów. Występują tu także wymyślone przez Flanagana stwory - wargalowie i kalkary. Któż by nie chciał mieszkać w takim świecie?

  Dzieło to jest przeznaczone dla każdego nastolatka i nastolatki, który kocha poczucie humoru, historie pełne epickich wydarzeń, legendy o prawdziwych bohaterach oraz nieoczekiwane rozwiązania. Polecam ją każdemu fanowi porywających przygód.

  "Płonący Most" jest powieścią doskonałą. Dawno żadna książka nie wywarła na mnie takiego wrażenia. Czy to już miłość? Zapewne tak. Zakończenie tak bardzo mnie wzruszyło, że zapragnęłam zaszyć się w jakimś kącie i tylko ryczeć. 
Pan Flanagan jest mym niedawnym odkryciem. Jego styl pisania bardzo do mnie przemawia, wszystko jest w nim doskonałe i nie trzeba nic w nim zmieniać. Już nie mogę się doczekać chwili otwarcia kolejnej części książki i poprzez to rozwiązania zagadek stawianych nam przez ten tom. 
Skuście się, bo książka zdecydowanie jest tego warta.

" - (...) A przepaść? - zaoponował Horace - za plecami ma urwisko, a przed sobą groźnego topornika.
- I co teraz ze mną? - nalegał Will.
Gilan westchnął ciężko i popatrzył na nich obu, spoglądając im po kolei w oczy.
- Skacz do przepaści. Tak będzie prościej i schludniej."

OCENA: 10/10

Seria "Zwiadowcy"
I - Ruiny Gorlanu | II - Płonący Most | III - Ziemia skuta lodem | IV - Bitwa o Skandię | 
V - Czarnoksiężnik z Północy | VI - Oblężenie Macindaw | VII - Okup za Eraka | 
VIII - Królowie Clomelu | IX - Halt w niebezpieczeństwie | X - Cesarz Nihon-ja| 
XI - Zaginione historie

wtorek, 9 kwietnia 2013

Michael Scott - Czarodziejka. Sekrety Nieśmiertelnego Nicholasa Flamela

3 komentarze:
Tytuł: Czarodziejka
Autor: Michael Scott 
Tłumaczenie: Hanna Baltyn
Seria: Sekrety Nieśmiertelnego Nicholasa Flamela
Tom: III
Język oryginału: angielski
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba stron: 400

  Mity, legendy, dawno zapomniane cywilizacje, początki ludzkości i świata - już zapowiada się ciekawie. A to dopiero początek, będzie jeszcze lepiej.

  Jesteś jednym z bliźniaków. Nigdy nie postrzegano Cię jako jednostkę, niepowtarzalną osobowość. Zawsze jako Brata i Siostrę, nierozerwalny duet. To ma swoje dobre strony - zawsze masz kogoś, kto może Cię wesprzeć, doradzić, albo po prostu być przy Tobie. Ta osoba czuje to samo, co Ty. Jest też druga strona medalu - ludzie nie potrafią traktować Cię indywidualnie, lecz zawsze jako jedną z dwóch połów całości. Zapewne kiedy byłeś dzieckiem nawet ubrania miałeś takie same lub bardzo podobne do Tego Drugiego.
  Jak wszystko, posiadanie bliźniaka ma swoje wady i zalety. Pomimo tego ja zawsze marzyłam o tym, aby mieć bliźniaczkę. Kogoś, kto zawsze mnie zrozumie i jak na filmach - będzie mógł się ze mną zamienić w chwili pisania egzaminu. Na szczęście już z tego wyrosłam. Dzięki "Czarodziejce" choć na chwilę mogłam wrócić do tamtych dziecięcych wyobrażeń. 

  "Czarodziejka" jest trzecim tomem z cyklu "Sekrety Nieśmiertelnego Nicholasa Flamela" i opowiada o przygodach tegoż kilkusetletniego alchemika. Sięgając po nią miałam nadzieję na wiele. Wiele też otrzymałam.

  Moce jednego z bliźniaków, Josha zostały przebudzone (tak jak jego siostry we wcześniejszych tomach) przez samego Marsa Ultora, boga wojny. Tymczasem Sophie potrafi władać już żywiołami powietrza i ognia. Razem z Flamelem uciekają z Paryża i udają się do Londynu, największego skupiska Wielkich Przedwiecznych, czyli tworów, które mają po kilkaset lub kilka tysięcy lat. Tylko tam bliźnięta mogą zdobyć wiedzę na temat posługiwania się mocą wody. Alchemik chce poprosić króla Gilgamesza, najstarszego z ludzi stąpających po Ziemi o przekazanie swej wiedzy dzieciom. Są jednak dwa poważne problemy. Pierwszy - Gilgamesz jest całkowicie szalony. Drugi - król nade wszystko pragnie zgładzić Flamela...

  Bohaterowie są postaciami barwnymi - i co najważniejsze - bardzo realistycznymi. Wielu z nich znamy z lekcji historii - jak na przykład Joannę D'Arc czy Wiliama Szekspira. To o postaci Szekspira właśnie dowiedziałam się wielu zadziwiających rzeczy - o tym, co miało największy wpływ na jego twórczość, co robił, zanim zasłynął jako dramaturg lub z jakich przyczyn został pisarzem.
  Napisano ją przejrzystym i obrazowym językiem - nawet się nie zorientujesz, a już przeczytasz całą książkę. To na pewno jakieś czary...
  Humor co prawda można tu odnaleźć, ale niestety tylko w śladowych ilościach. A szkoda, bo czasem jakiś mały dowcip by się przydał... Tak tylko, na rozluźnienie napięcia.
  
  Oprawa graficzna dzieła jest... jest po prostu idealna. Kiedy ono leżało sobie grzecznie i cichutko na stole w kuchni, to każdy z mych domowników brał je w ręce niczym muzealny eksponat i rozpływał się nad jego pięknym wyglądem. Przyznam się, że ja też. A naprawdę jest nad czym się zachwycać! Strony wyglądają na nieźle nadgryzione przez ząb czasu. Tajemnicze znaki na okładce i początkach rozdziałów nadają wyjątkowego klimatu. 

  Książkę tą polecam i chłopakom i dziewczynom. W szczególności jednak tym, których pasjami są historia i prastare legendy. 
"Czarodziejka" jest książką wyjątkową. Traktuje o poważnych problemach z którymi ludzkość boryka się od niepamiętnych czasów. 

  Mogę ją określić jako magiczną, niepowtarzalną i zjawiskową. Jeśli tyko masz ochotę na olbrzymi zastrzyk zapomnianych już baśni oraz spotkania z owianymi tajemnicą postaciami - to koniecznie ją przeczytaj.
Bo zdecydowanie jest tego warta.

"Dwoje są jednością - a jedność jest wszystkim"

OCENA: 10/10

Seria "Sekrety Nieśmiertelnego Nicholasa Flamela"
I - Alchemik | II - Mag | III - Czarodziejka | IV - Nekromanta | V - Wiarołomca | VI - Wiedźma



niedziela, 17 marca 2013

Rick Riordan - Kroniki Rodu Kane. Ognisty Tron

1 komentarz:
  Tytuł: "Ognisty Tron"
Tytuł oryginału: The Throne of Fire
Autor: Rick Riordan
Tłumaczenie: Agnieszka Fulińska
Seria: Kroniki rodu Kane
Tom: II
Język oryginału: angielski
Wydawnictwo: Galeria Książki
Liczba stron: 480


  Starożytny Egipt zawsze bardzo mnie fascynował. Piramidy, faraonowie, przepiękna flota, cudowne stroje i biżuteria. No i to, co chyba najistotniejsze - bogowie. Pamiętam, że w dzieciństwie co ranek oglądałam bajkę o młodym Egipcjaninie, który pomagał faraonowi i przeżywał niesamowite przygody w Kraju nad Nilem. Jednak moja wiedza na temat bóstw ograniczała się do tego, że Ra to bóg Słońca, Horus to boski faraon, Ozyrys jest bogiem umarłych, Anubis to bóg śmierci, a Bastet to bogini - kot. Marzyłam o tym, aby odwiedzić Dolinę Królów. Chodząc do Muzeum Archeologicznego mogłam godzinami oglądać wystawę poświęconą Egiptowi. Uwielbiałam zapisywać różne słowa hieroglifami. 
Aż pewnego dnia... wpadło mi w ręce to cudeńko.  Uosobienie moich fantazji, dzieło perfekcyjne.

  Fanką twórczości Ricka Riordana jestem od chwili, kiedy przeczytałam jego książkę "Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy. Złodziej Pioruna", a potem wiele innych dzieł tego autora. Riordan czerpie inspirację z mitologii starożytnych cywilizacji. Teraz przyszła pora na Egipt. "Ognisty Tron" jest drugą częścią serii "Kroniki Rodu Kane". Oczywiście przeczytałam także "Czerwoną Piramidę", część pierwszą, bo każdy cykl muszę poznawać po kolei, ale niestety nie było mi dane jej zrecenzować. 
W tym tomie Rick po raz kolejny udowodnił nam, jak nieprzebraną ilością pomysłów dysponuje.

  Przejdźmy zatem do treści. Rodzice głównych bohaterów, Cartera i Sadie uwolnili egipskich bogów i poświęcili temu zadaniu życie. Przodkowie rodzeństwa byli władcami starożytnego Egiptu, dlatego ich posiadają ogromne czarodziejskie moce. Założyli szkołę, w której kształcą przyszłych magów. Uczą się w niej nastolatkowie z całego świata, lecz rodziny ich wszystkich wywodzą się od faraonów. Pewnej nocy Carter ma sen,  w którym Horus ostrzega go - wąż Apopis, uosobienie chaosu jest bliski uwolnienia się z więzienia, do którego został wtrącony przez rodziców młodych Kane'ów. Jedynym sposobem na pokonanie go jest przebudzenie boga uśpionego tysiące lat temu - Ra. Rodzeństwo ma na to zaledwie 5 dni (i właściwie każda książka Riordana ma taki schemat - bohaterowie mają zaledwie parę dni, aby uratować świat i jeśli tego nie zrobią - nastąpi apokalipsa). Dlatego wyruszają na poszukiwanie trzech części Kodeksu Ra - tylko dzięki niemu zrealizowanie tej misji jest możliwe. Pomagać im będzie bóg karłów, Bes. Lecz na Cartera i Sadie czyhać będzie szereg pułapek i podstępów. Czy zdążą na czas...?

  "Ognisty Tron" to książka całkowicie magiczna i kapitalna.
Bohaterowie przedstawieni tutaj są nietuzinkowi i bardzo realistyczni. Carter to trochę nieśmiały, ale bardzo honorowy nastolatek. Za to jego młodsza siostra Sadie, to jego totalne przeciwieństwo - wybuchowa, energiczna, czasem postępuje pochopnie. 
  Książka została napisana barwnym i przystępnym dla czytelnika językiem. Charakterystycznego, Riordanowskiego humoru jest tu pod dostatkiem.
  Dzieło to jest jakby zapisem nagrania dźwiękowego, w którym rodzeństwo opowiada o swoich przygodach. Tak więc poznajemy wydarzenia raz to z perspektywy Sadie, a innym razem Cartera. Na przemian wypowiadają się na temat tego, co przeżyli.  Fabułę bardzo wzbogacają ich wzajemne komentarze do tego, co mówi drugie z rodzeństwa - czytając je śmiałam się do rozpuku. Akcja toczy się wartko, a jej ciągłe zwroty idealnie budują napięcie. 
  W książce zamieszczono rysunki hieroglifów, co ją bardzo uatrakcyjnia. Kiedy ktoś wypowiada zaklęcie- pod spodem możemy znaleźć rysunek hieroglifu, który musiał napisać, aby rzucić czar.
  
  "Ognisty Tron" to pozycja obowiązkowa dla każdego poszukiwacza przygód. Gorąco polecam ją także osobnikom mojego pokroju, czyli nałogowym Riordanoholikom. 

  To dzieło jest wyjątkową perełką. Genialna, nietuzinkowa, świeża. Rick po raz kolejny spisał się idealnie i mnie nie zawiódł. To jedna z lepszych książek, z którymi jak dotąd miałam do czynienia.
Więc nie wahaj się już dłużej, Drogi Czytelniku, tylko przeczytaj "Ognisty Tron". Gwarantuję Ci świetną zabawę i gigantyczną dawkę rozrywki przepełnioną egipskimi legendami i mitami o bogach i faraonach.
Gorąco polecam!


"Jak Ci się podobała pustynia, Sadie? - ktoś zapyta. Dzięki za pytanie. Była gorąca.
I jeszcze jedno: dlaczego pustynie muszą być tak diabelnie wielkie? Dlaczego nie mogą mieć kilkuset metrów szerokości, wystarczająco, żeby dać poczucie piaszczystości, suszy i nieszczęścia, ale dalej niechby był normalny krajobraz, jakaś łąka z rzeką, albo ulica ze sklepami? 
Nie ma tak dobrze. Pustynia ciągnęła się w nieskończoność. Wyobrażałam sobie Seta, boga pustkowi, śmiejącego się z nas, jak brnęliśmy przez niekończące się wydmy. Jeśli to był jego dom, nie podobał mi się wystrój."
(Sadie Kane)

OCENA:10/10 (jejku, ostatnio jakiś wysyp tych wysokich notek!)

Seria "Kroniki Rodu Kane"
I - Czerwona Piramida | II - Ognisty Tron | III - Cień Węża





środa, 27 lutego 2013

John Flanagan - "Zwiadowcy. Ruiny Gorlanu"

2 komentarze:
Tytuł: "Zwiadowcy. Ruiny Gorlanu"
Tytuł oryginału: "The Ruins Of Gorlan"
Autor: John Flanagan
Seria: Zwiadowcy
Tom: I
Język oryginału: angielski
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 320

  Przypomnij sobie taką sytuację, w której czekasz bardzo długo na jakieś wydarzenie - będzie to punkt zwrotny w całym Twoim życiu, zaważy na Twoim losie. Piętnastoletni Will jest właśnie w takim położeniu. Na ten dzień czekał od urodzenia. 
  
  Przyznam się bez bicia - po "Zwiadowców" sięgnęłam pod wpływem wszechogaraniającej mody panującej wśród moich znajomych.  Tę serię zachwalali wszyscy, nawet ci, którzy dotychczas całkowicie potępiali czytelnictwo. O zacnych przymiotach głównego bohatera opowiadali z wypiekami na twarzy. Więc postanowiłam sprawdzić, co ich tak zachwyciło. I wiecie co? Stała się rzecz bardzo przewidywalna. Ja też się zakochałam.

  Will jest sierotą i mieszka w przytułku dla takich jak on. Założył go baron Arald, zarządca lenna Redmont. Nadchodzi dzień decydujący o całym życiu Willa. Tego dnia zapadnie decyzja, kim chłopak zostanie w przyszłości. Jego marzeniem zawsze było stanie się rycerzem, ponieważ jedyne, co wie o swoim ojcu, to to, że zginął jako bohater. Oczywistością dla niego jest to, że ojciec musiał być rycerzem. Kiedy nadszedł wreszcie Dzień Wyboru wszyscy jego przyjaciele doskonale wiedzą, co chcą robić i udają się na naukę w wymarzonym kierunku. Jak łatwo domyślić się po tytule - Will w końcu zostaje uczniem zwiadowcy. Zwiadowcy zajmują się dostarczaniem informacji o zamiarach wrogów i niwprzyjaciół do króla Araluen i pilnowaniem porządku w królestwie. Halt, jego posępny mistrz przekazuje mu swoją wiedzę i trenuje jego umiejętności. Pewnego razu trafiają na ślad ogromnego dzika. Halt prosi o pomoc w schwytaniu go barona Aralda i mistrza Szkoły Rycerskiej, sir Rodneya. Rodney przybywa na polowanie razem z jednym z najbardziej obiecujących adeptów szkoły - Horace'm, największym wrogiem Willa z sierocińca. Jednak w obliczu zagrożenia czeladnik zwiadowcy ratuje Horace'owi życie i całą okolicę obiega wieść o jego bohaterskim czynie. Nauczyciel i uczeń szykują się do dorocznego Zlotu Zwiadowców. Na nim Will ma udowodnić innym zwiadowcom swoje umiejętności. Lecz kiedy dojeżdżają na miejsce okazuje się, że Zlot odwołano, ponieważ nadchodzi wojna. Halt, Will i były uczeń Halta - Gilan wyruszają na wyprawę, aby dokonać niemożliwego. Kończy się to bardzo nieoczekiwanie. 

  "Zwiadowcy. Ruiny Gorlanu" to książka całkowicie zjawiskowa i genialna. Wyjątkowe fantasy bez udziału magii. Jestem zachwycona.

  Świat wykreowany przez Flanagana jest wyjątkowy. Mamy wrażenie, że sami się do niego przenosimy i razem z głównym bohaterem przeżywamy niezwykłe przygody i przechodzimy szkolenie na zwiadowcę. Bardzo realistyczni, idealnie wykreowani bohaterowie są perfekcyjnymi odbiciami różnorodnych ludzkich charakterów. Zastosowany tutaj język jest obrazowy i kapitalnie oddaje przebieg wydarzeń. Akcja toczy się  wartko, a jej ciągłe zwroty nie pozwalają oderwać się od lektury. Czyta się ją lekkim tchem, a obecne prze cały czas napięcie osiąga swe apogeum,kiedy w zakończeniu odkrywamy rozwiązanie pewnej trudnej do rozgryzienia zagadki. 

  Autor zmusza nas do refleksji  poprzez przedstawienie sytuacji, kiedy najzacieklejszy wróg staje się najlepszym przyjacielem.  Zastanawiamy się nad istotą bycia prawdziwym bohaterem. Pojawiają się także wątki doskonale znane każdemu uczniowi - chęć udowodnienia własnemu nauczycielowi tego, że jest się w czymś lepszym od niego samego. 

  Humor występuje tu niestety tylko w rzadkich przebłyskach, ale wyjątkowo mi to nie przeszkadza, ponieważ bogactwo językowe wszystko tu nadrabia. Czyli anie nie będziecie tarzać się po podłodze ze śmiechu, ani na pewno nie przyjdzie Wam porzucić tej książki i wybrać się wędkować, aby dostarczyć sobie więcej rozrywki. Nie, to zdecydowanie optymalna dawka. 

  Spojrzenie na okładkę wywołuje u mnie ciepłe emocje. Strzały są idealnym symbolem dla 'rodzaju zwiadowczego', a i widoki przedstawione na niej bardzo odpowiadają treści książki. 

  Dzieło "Zwiadowcy. Ruiny Gorlanu" mogę polecić każdemu. Gorąco zachęcam do zapoznania się z nią nie tylko miłośników fantastyki, ale także każdego, kto ma ochotę przeżyć niesamowitą, ale również bardzo niebezpieczną przygodę. 

  Nieoczekiwane zwroty akcji, trzymająca w napięciu fabuła, świetnie wykreowany świat, bogaty język. Zadomowiłam się już w świecie Zwiadowców i nie zamierzam się z niego wyprowadzać.
  Gorąco nalegam - przeczytaj, Drogi Czytelniku. Masz słowo Nałogowej Książkoholiczki - nie pożałujesz. Daję wielkiego plusa Flanaganowi, ponieważ stworzył dzieło doskonałe.
Kończę, bo na półce czeka mnie już kolejny tom niemo wrzeszcząc "Na co ty jeszcze czekasz?! Przeczytaj mnie!" a ja jak najszybciej chcę poddać się jego żądaniom. 
Pamiętajcie -POZYCJA OBOWIĄZKOWA!

"Słuszną decyzję podejmujesz wtedy, gdy wybierasz to, czego chcesz najbardziej"
(Halt)

OCENA: 10/10

Seria "Zwiadowcy"
I - Ruiny Gorlanu | II - Płonący Most | III - Ziemia skuta lodem | IV - Bitwa o Skandię | 
V - Czarnoksiężnik z Północy | VI - Oblężenie Macindaw | VII - Okup za Eraka | 
VIII - Królowie Clomelu | IX - Halt w niebezpieczeństwie | X - Cesarz Nihon-ja| 
XI - Zaginione historie

piątek, 11 stycznia 2013

Rick Riordan - Olimpijscy Herosi. Zagubiony Heros

2 komentarze:
Tytuł: Zagubiony Heros
Tytuł oryginału: The Lost Heroe
Autor: Rick Riordan 
Tłumaczenie: Andrzej Polkowski
Seria: Olimpijscy Herosi
Tom: I
Język oryginału: angielski
Wydawnictwo: Galeria Książki
Liczba stron: 520

  Pierwszy raz po "Mitologię" Parandowskiego sięgnęłam w wakacje po trzeciej klasie podstawówki (czyli prawie 4 lata temu...) Bogowie, herosi, potwory - od tego właśnie czasu to wszystko zaczęło mnie fascynować. Interesowało mnie to, jak moi przodkowie tłumaczyli sobie zmiany zachodzące w przyrodzie czy swoje pochodzenie. Momentami było bardzo brutalnie, nie mogłam zrozumieć na przykład tego, jak można podać  gościom ludzkie mięso, albo zrzucić własnego syna ze skały. Moim 'konikiem' była przede wszystkim mitologia starożytnych Greków, pokochałam ją miłością szczerą i bez warunkową. Natomiast co do mitologii rzymskiej - uważałam, że opiera się głównie na przemocy, że nie potrafi docenić piękna. Poza tym została  barbarzyńsko przejęta od Greków. 
  Jednak dzięki tej książce doceniłam także wierzenia Rzymian. 

  "Zagubiony Heros" jest pierwszą częścią najnowszej trylogii Ricka Riordana.  Autor ten zyskał moją sympatię dzięki genialnemu cyklowi "Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy". Ponieważ bardzo przypadł mi on do gustu poprzysięgłam sobie zapoznanie się ze wszystkimi (dostępnymi w Polsce) powieściami tego pisarza. "Olimpijscy Herosi" są co prawda odrębnym cyklem od "Percy'ego Jacksona", ale tak naprawdę bardzo wiele bohaterów poznanych w przygodach Percy'ego znajdziemy także i tu. 

  Całkiem nowymi postaciami są Jason, Piper oraz Leo. Poznajemy ich w momencie, kiedy cała trójka wraz z resztą klasy ze Szkoły Dziczy jedzie autobusem do Wielkiego Kanionu. Jednak Jason nie ma pojęcia , gdzie jest.  Nie pamięta zupełnie niczego. Reszta znajomych nie rozumie, dlaczego chłopak nagle stracił pamięć - od początku roku szkolnego się z nim przyjaźnili, a od jakiegoś czasu Piper z nim chodziła. Chłopak jest przekonany, że coś jest nie tak. Kiedy dojeżdżają na miejsce, zachodzi tam bardzo dziwny incydent: na grupę napadają ventusy, duchy wiatru wprost z mitów. Atakują ich i porywają nauczyciela - trenera Hedge'a - który okazuje się być satyrem. Wtedy Jason dokonuje zaskakującego odkrycia - potrafi latać! Po trójkę przyjaciół przybywa dziewczyna na rydwanie zaprzężonym w pegazy. Nastolatkowie trafiają do... Obozu Herosów! Tam Leo i Piper dowiadują się, kim są ich rodzice, o których dotąd nic nie wiedzieli - to jedni z olimpijskich bogów! Tymczasem Jason czuje, że nie pasuje do tego miejsca i w obozie  czuje się jak intruz. I do tego Chejron, nauczyciel-centaur,  który wyraźnie coś o nim wie, a nie chce wyjawić, co. Do Piper przemawia sama Hera - przekazuje nastolatce, że została porwana i powierza dziewczynie zadanie uwolnienia jej. Z Obozu wyrusza delegacja, która musi je wykonać: składa się na nią Piper, Leo i Jason. Ona skrywa tajemnicę i dręczą ją z tego powodu wyrzuty sumienia. Trójka herosów wyruszy w podróż przez całą Amerykę Północną. Na ich drodze stanie wiele mitycznych stworów i niebezpiecznych wrogów. Spotykają wiele mitologicznych czarnych charakterów, takich jak król Midas albo Medea. Zło znów jest coraz silniejsze. Tym razem jeszcze groźniejsze i bardziej przerażające, niż ostatnio.
Czy Jason kiedykolwiek odzyska pamięć i dowie się, kim jest? Co czyha na młodych bohaterów u celu ich podróży?

  "Zagubiony Heros" jest dla mnie wyśmienitą ucztą. Znajduję w nim wszystko, co jest dla mnie synonimem książki doskonałej.
  Postacie występujące w tym dziele są bardzo różnorodne a za razem nadzwyczajne i oryginalne. Każdy przedstawiony tu charakter jest odmienny, dzięki czemu wszystkie razem doskonale współgrają. Wszyscy mają jakieś swoje pasje, zamiłowania i czymś się wyróżniają.
  Zastosowany tutaj język jest lekki i przyjemny, a równocześnie obrazowy i bogaty. Dzięki temu czytelnik poznaje świat bogów i bohaterów w bardzo miły (i wygodny) sposób.
  Akcja jest jasna i klarowna. Wydarzenia poznajemy z różnych perspektyw: w każdym rozdziale skupiamy się w szczególności nad rozmyślaniami i losami jednego z trójki głównych bohaterów. Uważam to za dobre rozwiązanie - dzięki temu nawiązujemy bliski kontakt z każdą z postaci i lepiej rozumiemy przeżywane przez nią problemy.
  Ta pozycja odnosi się do kilku kluczowych dla nastolatków problemów - takich z jakimi borykamy się na co dzień, ale także tych poważniejszych i trudniejszych do pokonania. Pierwszym z nich jest dominacja w grupie. Grupą można kierować na dwa sposoby: rozkazując i siejąc postrach, ale także wymagając, ale jednocześnie wzbudzając sympatię. Książka tłumaczy nam, jak radzić sobie z tym pierwszym i jak mu zapobiegać. Autor uczy nas, że współpraca jest kluczem do sukcesu. Pokazuje, że jeśli każdy będzie działał tylko na swoją korzyść - niczego nie osiągnie, a jeśli będzie robił coś dla dobra zarówno siebie jak i innych ludzi- uda mu się wszystko. Poruszany jest także szereg innych problemów, ale odpowiedzi i rozwiązana do nich znajdziecie sięgając po to dzieło.
  Jak zawsze - Riordan mnie nie zawiódł! "Zagubiony Heros" aż ocieka dowcipem i poczuciem humoru. A ja właśnie to uwielbiam w jego dziełach.
  "Zagubiony Heros" spodoba się każdemu miłośnikowi literatury fantasy i starożytnych mitologii. Ale nie tylko! Śmiało sięgnij po niego, jeśli tylko masz ochotę przeżyć niesamowitą przygodę nie ruszając się z domu!

  Treściwy język, genialna fabuła, kapitalni bohaterowie, trafny humor - to tylko niektóre z niezliczonych zalet tej książki (oj, mogłabym je wymieniać godzinami!).
Riordan znowu spisał się fenomenalnie - na pewno w moje zachłanne łapki trafi jeszcze wiele jego dzieł.
Skuście się, gorąco polecam! Ręczę, że nie pożałujecie. A zatem - Wy natychmiast bierzcie się za "Zagubionego Herosa", a ja już biegnę do biblioteki aby pożyczyć kolejny tom.

"- Masz hipotermię - powiedział Jason.-Podaliśmy Ci tyle nektaru, ile było można.  Trener Hedge zastosował jakąś przyrodniczą magię...
- Medycynę sportową - pojawiła się nad nią brzydka twarz trenera - To taki moje hobby. Przez parę dni twój oddech może cuchnąć grzybami i Red Bullem, ale to minie. Prawdopodobnie nie umrzesz. Prawdopodobnie. 
(Jason Grace i Glesson Hedge)

OCENA: 10/10

Seria "Olimpijscy Herosi"
I - Zagubiony Heros | II - Syn Neptuna | III - Znak Ateny


  
  

czwartek, 20 grudnia 2012

Rick Riordan- Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy. Ostatni Olimpijczyk

6 komentarzy:
  Percy Jackson. Wystarczą te dwa słowa, żebym zaczęła gadać jak wariatka, a na policzkach zakwitły mi rumieńce od zapału. Jeśli czytaliście moje wcześniejsze prace, to zapewne wiecie, jak ogromnymi uczuciami pałam do tej genialnej serii. Ten tom, nad czym jawnie ubolewam, jest ostatnim z całego cyklu.

  Młody syn Posejdona jak zwykle nas nie zawodzi - przygód jest coraz więcej.
Szykuje się wielkie starcie z ogromna armią tytana Kronosa. Dlatego Obóz Herosów przygotowuje się do tej wojny już od roku - zastawia pułapki, planuje strategię.Wiele się tam zmieniło - dużo boskich dzieci przeszło na stronę przeciwnika lub poległo w walce z nim.
Percy wraz  z przyjacielem z domu Hefajstosa, Beckendorfem podłożą materiały wybuchowe na statku pełnym potworów z wrogiej armii.
Nieletni bohater znowu będzie musiał stawić czoła przerażającej przepowiedni. Aby pokonać zło, zostanie zobligowany do zrozumienia jego przyczyn. Ponownie wejdzie do świata umarłych, a tam... dokona czegoś, co przyniesie nieoczekiwane skutki. Razem z przyjaciółmi stanie do walki w wielkiej bitwie o Manhattan. Po drugiej stronie będą najgroźniejsze stworzenia, jakie kiedykolwiek stąpały po Ziemi. Lecz... wśród zastępów  boskich potomków jest szpieg, który donosi przeciwnikom o wszystkich zamierzeniach obozowiczów i ich sprzymierzeńców. Młodociany heros koniecznie powinien wykryć, kto nim jest. Obrona Olimpu okaże się piekielnie trudnym i niebezpiecznym zadaniem. Decyzja syna Pana Mórz okaże się rozstrzygająca.
Ostateczne rozwiązanie.

  Uważam, że "Ostatni Olimpijczyk" jest fenomenalnym zakończeniem tej jakże doskonałej serii.
  Bohaterowie są prawdziwymi wzorami do naśladowania. Lojalni, waleczni, odważni i charyzmatyczni. Dzięki nim możemy zrozumieć, co  naprawdę znaczą słowa męstwo, odwaga i przyjaźń. Ale są także zabawni, nietuzinkowi i różnorodni. Naprawdę się z nimi zżyłam. Aż łza kręci się w oku na myśl, że muszę się z nimi rozstać.
  Książka została napisana przystępnym i przyjemnym dla czytelnika językiem. Jedyną trudnością okazały się dla mnie greckie nazwy i imiona - naprawdę można połamać sobie na nich język.
  Fabuła została świetnie rozplanowana, akcja toczy się w błyskawicznym tempie. Wciąga, oj wciąga. Trudno jest powiedzieć 'stop' i zamknąć tę książkę. Trzyma w napięciu, które wciąż rośnie. Autor sprawił, że sami przeżywamy to, co czuje główny bohater - na przykład strach, radość czy dumę. Wzrusza.
  Ta pozycja zmusza do refleksji nad ludzkimi potrzebami, emocjami i uczuciami. Dzięki niej zaczynamy rozważać nad sprawami moralności - przyczynami zdrady przyjaciół, łamania danej obietnicy.
Traktuje o zaufaniu do drugiej osoby i o tym, że każdy zasługuje na drugą szansę.
Mówi o smutku zrodzonym poprzez odrzucenie. Bo na odrzucenie nie zasługuje nikt. Każdy chce być docenianym przez innych, aby czuć się potrzebnym.
Zastanawiamy się nad tym, czy zemsta ma jakikolwiek sens. Uczy, że nie warto się mścić i czasem trzeba po prostu wybaczyć i zapomnieć.
Mówi o miłości rodziców i dzieci - bezinteresownej, bezgranicznej i najmocniejszej na świecie. Poczynamy rozumieć, jak jest silna, i jak wiele jesteśmy gotowi dla niej poświęcić.
Tłumaczy, żeby być dobrym dla innych, bo kiedy ich zabraknie możemy żałować, że czegoś im nie powiedzieliśmy, nie okazaliśmy lub nie zrobiliśmy.
Pod wpływem tej pozycji poczęłam rozważać nad istotą prawdziwego bohaterstwa.
Udowadnia nam, że zawsze warto mieć nadzieję. Nie ważne, jakby sytuacja wydawała się beznadziejna i patowa. Nie wolno porzucać nadziei.
A teraz to, co podoba mi się najbardziej - uczucie pomiędzy Annabeth a Percym. Są gotowi oddać za siebie życie, być rannym, aby drugiemu nic się nie stało. Ukazano ich trudną drogę do wspólnego szczęścia. Jestem bardzo uszczęśliwiona, że (nareszcie!) zostali parą.
  Panie i Panowie! Nimfy i Satyrowie! Potwory i Potworzyce!
Wszem i wobec obwieszczam kapitalny powrót zaginionego gdzieś w dwóch poprzednich częściach, świetnego i wyjątkowego HUMORU! Jeśli mnie znacie, to zapewne domyślacie się mojej dzikiej euforii z tego właśnie powodu. Cięty dowcip, sarkastyczne uwagi - to jest to, co w tym cyklu ubóstwiam!
  "Ostatni Olimpijczyk" to wyśmienita lektura naprawdę dla każdego. Nie ważne, czy jesteś miłośnikiem mitologii, czy trzymasz się z nią na bakier. To gratka dla Ciebie, niezależnie od tego, czy uwielbiasz literaturę fantasy, czy to Twoja pierwsza książka tego typu.
To pozycja obowiązkowa dla wszystkich, którzy kochają dobrą akcję i humor. Spodoba się każdemu, kto chce przeżyć magiczną, zabawną, wspaniałą i niezwykłą przygodę.

  Potwory, wyjątkowi bohaterowie, świetnie rozplanowana fabuła, doskonały dowcip, kapitalne zakończenie- a wszystko to zręcznie przeplecione złota nitką mitologii greckiej. Te czynniki sprawiają, że "Ostatni Olimpijczyk" to powieść perfekcyjna.
  Percy Jackson znalazł sobie cieplutkie miejsce w moim sercu, i wszystko wskazuje na to, że pozostanie tam bardzo długo. Stwierdzam, iż "Ostatni Olimpijczyk" jest spektakularnym zwieńczeniem całej serii "Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy". Aż szkoda się z nią żegnać.
Na pewno sięgnę po kolejne dzieła tego autora.

  To jedna z najlepszych książek, jakie dane mi było kiedykolwiek przeczytać - a uwierzcie mi, trochę już tego było. Wyjątkowa, magiczna, cudowna, inspirująca, genialna, zjawiskowa - to tylko niektóre z określeń, jakimi mogę opisać tę książkę. Nie, ja Was nie zachęcam. Ja rozkazuję Wam ją przeczytać!


"Luke cię kochał. Na samym końcu uświadomił sobie swój los. 
Myślę, że zrozumiał, dlaczego nie mogłeś mu pomóc.
Przypomniał sobie to, co było ważne"

(Percy Jackson)


OCENA: 10/10



czwartek, 13 grudnia 2012

Rick Riordan- Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy. Bitwa w Labiryncie

3 komentarze:
  "Bitwa w Labiryncie" jest już czwartą, przedostatnią częścią wyjątkowej serii "Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy". Mity greckie fascynowały mnie od zawsze. Ten cykl jest ucieleśnieniem moich marzeń o książkach idealnych. Ubóstwiam go.

  Młodocianego herosa czeka jeszcze więcej przygód, niż zwykle. Percy stara się dostać do nowej szkoły. Niestety, jak zawsze- potwory staną na jego drodze w najmniej odpowiednim momencie. Oto Obóz Herosów  znów jest w niebezpieczeństwie- armia Kronosa dowodzona przez Luka, zbuntowanego syna Hermesa  szykuje na niego atak. Dlatego dzielna brygada z Wzgórza Herosów wyrusza na poszukiwania Dedala, legendarnego twórcy Labiryntu- ponieważ właśnie przez Labirynt wrogowie chcą zaatakować dom boskich dzieci.
Ekipa składająca się z Annabeth, Percy'ego, Grovera i Tysona musi uprzedzić przeciwników w znalezieniu nitki Ariadny- jedynego środka pozwalającego na nie zgubienie się w podziemiach.
W czasie tej wędrówki Grover odkryje ślad Pana i razem z cyklopem odłączy się od ekspedycji, aby nareszcie go odnaleźć. Herosi natkną się na Nicka, który wciąż obwinia nieletniego bohatera za śmierć siostry. Syna Pana Mórz czeka między innymi: oczyszczenie stajni Augiasza, rozmowy z duchami zmarłych, starcie z dzieckiem Gai, lot skrzydłami skonstruowanymi przez samego Dedala czy wizyta na wyspie Kalipso.
Książka kończy się wielką bitwą pomiędzy herosami a potworami i...

  Myślę, że "Bitwa w Labiryncie" jest godną kontynuacją tej jakże zacnej serii.
  Bohaterowie są nietuzinkowi, charakterystyczni i oryginalni. To herosi, bogowie, mityczne stworzenia i potwory. Ale spokojnie- zwykli śmiertelnicy też się czasem pokazują. Każda z tych postaci jest na swój sposób wyjątkowa, niepowtarzalna i jedyna w swoim rodzaju.
   Użyty w tym dziele język jest obrazowy i barwny a zarazem lekki i przyjemny. Czyta się miło i łatwo, jedynym problemem są trudne do wymówienia nazwy i imiona (np. hekatonchrejowie).
  Akcja toczy się w zawrotnym tempie, fabuła naprawdę wciąga. Napięcie wciąż rośnie. Autor potrafi świetnie operować emocjami- raz brzuch boli mnie od śmiechu, raz nie potrafię pohamować łez.
   Książka jest pełna refleksji nad ludzką naturą. Porusza także problem ekologii i uczy, że przyrodę należy szanować i o nią dbać. Tłumaczy nam, że za każdy zły czyn czeka kiedyś kara, a dobry do nas powróci
i pomoże, kiedy będziemy tego potrzebować.
Bardzo podoba mi wątek miłosny pomiędzy Annabeth a Percym. Na ich drodze staje wiele przeszkód. Percy ma także kłopoty (jak zwykły nastolatek) z innymi dziewczynami: Annabeth, Rachel, Kalipso.
    Tymczasem co do humoru- myślę, że jest lepiej w porównaniu do 3. części, ale 1. i 2. są nieco zabawniejsze niż "Bitwa w Labiryncie".

  To dzieło jest przeznaczone zarówno dla fanów mitologii i gatunku fantasy jak i dla tych, którzy chcą przeżyć niesamowitą, magiczną i zwariowaną przygodę. Spodoba się i tym, którzy chcą po prostu się rozerwać. Dzięki dawce mitów greckich na pewno wzbogacicie się moralnie.

  Przygody, humor, mity, potwory i magia- to rzeczy, które towarzyszą przy czytaniu tej książki.  Różnorodni   bohaterowie, przyjemny język, dobrze rozplanowana fabuła, ujmujące poczucie humoru a wszystko to zręcznie poprzetykane mitologią- dzięki temu "Bitwa w Labiryncie" to powieść wyjątkowa i niebanalna.
Po prostu idealna. Ja już niecierpliwie oczekuję na ostatni tom.
  Skuście się! Na pewno nie pożałujecie!

"- Jestem Posejdon!
- Posejdon? Ciekawe imię.
- Owszem, lubię je. Miałem też inne, ale najbardziej lubię Posejdona.
- Jak ten bóg morza.
- Zdecydowanie jak ten bóg morza, owszem."

(bóg Posejdon i Paul Blofis)


OCENA:10/10

środa, 12 grudnia 2012

Charles M. Schulz- Fistaszki zebrane 1955-1956

1 komentarz:
  Chyba każdy słyszał o Snoopym. Ale raczej już nie każdy wie, skąd ten zabawny psiak pochodzi! Zastanawiałam się, czy napisać tę recenzję jak dla zwykłej książki-  to przecież tylko komiksy! Ale tak znakomite, że moim obowiązkiem jest poinformować Was o ich istnieniu!
  Pierwszy raz obcuję z twórczością Charlesa M. Schulza, lecz na pewno nie ostatni (ale o tym później).

 "Fistaszki zebrane 1955-1956"  to zbiór pasków komiksowych ukazujących się w gazetach w latach 1955 i 1956. To aż 315 stron czystej zabawy!

  Jego bohaterami jest siedem dzieciaków: Charlie, Lucy, Violet, Patty, Schroeder, Linus i Pig-Pen. Każdy z nich to odrębny charakter mający inne problemy, marzenia i cele. Oraz oczywiście- zwariowany pies Snoopy. Każda z tych postaci to niepowtarzalna osobowość. Poniżej nakreślam ich pokrótkie charakterystyki, żebyście mogli lepiej zrozumieć naturę całego dzieła.
  Charlie jest młodocianym filozofem, który ma ogromny problem- sądzi, że nikt go nie lubi. Dlatego błaga wszystkich, ażeby się z nim zaprzyjaźnili. Niestety, wciąż mu się nie udaje.
  Lucy jest zrzędą doskonałą. Narzeka na wszystko i wszystkich. To wielbicielka samej siebie (jej brat musi jej salutować!). Uczy go swojej wiedzy o świecie, ale są to fakty całkowicie przez nią wymyślone. Od jej gadania nawet ja zaczęłam zmieniać poglądy.  Bo śnieg przecież wzrasta, a nie pada, prawda? A z tego małego wiązu wyrośnie kiedyś wielki dąb...
  Violet i Paty nie mogę określić jako szczególnie istotne. Jedyne co mogę powiedzieć to to, że Violet za wszelką cenę stara się zranić Charliego odrzucając go, ale ona nic sobie z tego nie robi.
  Schroeder jest kilkuletnim geniuszem muzycznym. To ogromny fan Beethovena, docenia prawdziwą sztukę. Lucy zamierza wyjść za niego za mąż, lecz on jest nieugięty i zamiast Lucy wciąż wybiera fortepian. Prawdziwy artysta.
  Linus to młodszy brat Lucy. Jest absolutnie uzależniony od swojego kocyka i ssania kciuka. Momentami objawia się jego geniusz- pionowo układa puzzle, jego śnieżna forteca wygląda jak lodowy pałac. Ujawnia swoją naturę buntownika.
  Pig- Pen to odwieczny brudas. Nigdy się nie myje. Raz, kiedy był czysty nikt go nie poznał. Potrafi nawet wywołać burzę piaskową.
  Snoopy  jest psiakiem, który ma problemy z osobowością. Udaje węża, aligatora, potrafi świetnie naśladować wszystkie dzieciaki. Gwiazdor,   zawsze chce być w centrum uwagi.
  Zastosowany w "Fistaszkach" język jest prosty i  łatwy, ale uważam, że brzmi świetnie jedynie w połączeniu z obrazkami.
  Co do problemów- poruszone są te istotne dla siedmiolatków, ale w tak wyśmienity sposób, że staną się zrozumiałe dla każdego. Chwilami zadawane pytania są iście psychologiczne i filozoficzne- a to jest we wszystkim najśmieszniejsze.
  Zebranie tych rysunków w tak opasły tom sprawia, że zauważamy jak postacie rosną, jak zmienia się moda.Na każdy miesiąc jest przypisane kilkanaście pasków tematyką nawiązujących do wydarzeń mających  wtedy miejsce (październik- Haloween, grudzień- Boże Narodzenie).
  Jedyny minus jest taki, że pierwsze 20 stron nie jest do końca jasne dla osoby mającej po raz pierwszy do czynienia z "Fistaszkami". Nie potrafię całkiem rozgryźć zawartego na nich humoru, ale kolejne strony nadrabiają to. I do tego z nawiązką!
  Tymczasem teraz najtrudniejsze: dla kogo ten zbiorek jest odpowiedni? Cóż, ma niby formę rysunkową i lekką, ale myślę, że trzeba mieć pewną wiedzę, aby go zrozumieć. Będzie odpowiednią rozrywką dla młodzieży i osób patrzących na życie z małym przymrużeniem oka.

  "Fistaszki zebrane 1955-1956" to moja pierwsza przygoda z działalnością Schulza. I z pewnością udana. Tak więc daję temu autorowi zielone światło i już zacieram ręce na kolejny tomik.
Kapitalny humor, wyśmienite rysunki, oryginalni bohaterowie- to wszystko sprawia, że od "Fistaszków" nie można się oderwać.
Serdecznie polecam.

"-Nie powinieneś ssać kciuka Linus. Babcia mówi, że będziesz miał przez to krzywe zęby.
  -Do licha! Co byś wolała? Żebym miał krzywe zęby, czy wypaczoną osobowość?!"

(Lucy i Linus)

OCENA: 10/10

piątek, 7 grudnia 2012

Rick Riordan - Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy. Morze Potworów

Brak komentarzy:
  "Morze Potworów" to druga część serii "Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy". Już sam widok tej okładki sprawia, że na mojej twarzy zakwita szeroki uśmiech. Z tym tomem wiązałam duże nadzieje, i naprawdę- nie zawiodłam się!

Tym razem młodemu herosowi prawie uda się skończyć klasę- prawie... Bo jeden dzień potrafi nieźle namieszać w życiu człowieka. Percy'ego czeka wiele przygód- od zabójczego (dosłownie!) meczu zbijaka do bliskiego spotkania z krwiożerczymi owcami.
  A tymczasem w Obozie Herosów wydarzyło się coś strasznego! Magiczna granica oddzielająca go od świata pełnego potworów została zniszczona! Chłopak wraz z cyklopem i Annabeth u boku wyrusz w rejs na... wyspę jednookiego Polifema! Jego celem jest zdobycie jedynego lekarstwa dla sosny Thalii (przemienionej córki Zeusa), która broni Wzgórza Herosów przed złymi mocami oraz uratowanie satyra Grovera, który- jak zawsze- wpadł w spore tarapaty.W czasie tej wyprawy półbóg odkryje mroczną tajemnicę ojca...
  Powieści Riordana to nie tylko klasyczne książki fantasy.Są pełne humoru, mają wiele nawiązań do mitologii- wszystko złączone w tak mistrzowski sposób, że nie da się od nich oderwać!
  Uwielbiam nawet tytuły rozdziałów - "Inwazja imprezowych kucyków", "Atak demonicznych gołębi" czy "Mój najlepszy kumpel wybiera suknię ślubną".
  Autor wnikliwie opisuje przeżycia młodocianego bohatera, jego plany, marzenia, nadzieje, problemy- jak zwykle nie brakuje ciętego dowcipu i... potworów!
  Powieść porusza także problem wychowywania się bez jednego z rodziców oraz walkę o uwagę i miłość ojca.
  Uważam, że druga część jest nawet jeszcze lepsza od pierwszej, ponieważ akcja nabiera w niej jeszcze większego tempa (ojć, chyba naprawdę się uzależniłam...)
  Ale, uwaga! Nie polecam zaczynania przygody z tą lekturą bez wcześniejszego zapoznania z poprzednim tomem. Nie dość, że nie zrozumiecie niektórych wątków poruszonych w nieniejszym dziele, to ominie Was jeszcze cudowny ubaw z poprzedzającymi go perypetiami młodego herosa.

  "Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy- Morze Potworów" to książka o nastolatku i dla nastolatków. Ale czy tylko? Każdy znajdzie w niej coś dla siebie- niezależnie od wieku, miejsca zamieszkania, zainteresowań. Warto, zdecydowanie warto sięgnąć po tę pozycję- wzbogacenie wiedzy o mitologii greckiej i świetna zabawa- gwarantowane!
  A przed Panem, Panie Riordan- chylę czoła i ślubuję dożywotnią wdzięczność- wykreował Pan prawdziwy majstersztyk!



"Czasem jedynym, co możemy zrobić, jest przypomnienie komuś o pokrewieństwie na dobre i złe...
 i utrzymanie wzajemnego ranienia się i zabijania na jak najniższym poziomie"

(bóg Hermes)


OCENA: 10/10

niedziela, 2 grudnia 2012

Rick Riordan - Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy. Złodziej Pioruna

3 komentarze:
  Percy Jackson to zwykły, amerykański dwunastolatek. Chodzi do szóstej klasy w szkole dla "dzieci z problemami". Jest nie najlepszym uczniem, ma dysleksję i z powodu dziwnych zdarzeń mających miejsce dookoła niego co roku wyrzucają go ze szkoły. Nie zna swojego ojca, a jego ukochana mama wyszła za najokropniejszego faceta w tym wszechświecie.

  Kiedy jednak na wycieczce klasowej nauczycielka okazuje się erynią, która za wszelką cenę chce go zabić, dowiaduje się, że nic w jego życiu nie jest takie, jak dotychczas uważał. Okazuje się, że jest półbogiem, herosem takim jak Herakles, Achilles czy Tezeusz- synem jednego z bogów.
  Ze zwykłego świata przechodzi w świat mitów, które okazują się prawdą. Trafia do obozu herosów- miejsca, w którym  przez wakacje uczą się dzieci bogów. Zaraz po tym, kiedy dowiedział się prawdy, chłopak wraz z satyrem i córką Ateny wyrusza w niebezpieczną misję-podróż przez całe Stany, ażeby dokonać rzeczy która udała się jedynie kilku osobom stąpającym kiedykolwiek po tym globie.
  Na jego drodze stanie wiele mitycznych potworów, spotka się z obliczem prawdziwego zła.Czy odzyska piorun piorunów, własność króla bogów- Zeusa? Czy zdoła zapobiec wojnie olimpijczyków, najpotężniejszych stworzeń w tym układzie słonecznym?
  Ta książka stanowi świetną rozrywkę, jest także pełna aluzji do mitologii greckiej. To mity w "unowcześnionej" wersji, a jednocześnie wspaniała opowieść o przyjaźni, rodzinie, lojalności, bohaterskich wyczynach. Dzięki wartkiej akcji i trafnym dowcipom świetnie się ją czyta, naprawdę wciąga!

  Uważam, że Riordan stworzył mistrzostwo świata! Wielbię jego humor i styl pisania.
To gratka zarówno dla fanów i znawców mitów, jak  i osób, które nie miały z  nimi zbyt wiele wspólnego. Już nie mogę się doczekać, kiedy zacznę czytać kolejny tom tej serii. Polecam, polecam i jeszcze raz POLECAM, naprawdę warto! I - przysięgam na Styks - nie pożałujecie!

OCENA: 10/10